Jeżeli jesteś na początku swojej przygody z kolekcjonowaniem polskich pieniędzy papierowych to mam dla Ciebie kilka rad, które pomogą Ci uniknąć większości błędów i zmartwień banknociarza z krótkim stażem. Celowo napisałem „większości”, a nie „wszystkich”, ponieważ jak to mówi mądre przysłowie – błędów nie popełnia tylko ten co nic nie robi. Błędy będą Ci się więc zdarzać, ale mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu będzie ich jak najmniej.
Tak więc zaczynajmy…
Zanim kupisz pierwszy banknot do kolekcji daj sobie czas na poznanie podstaw notafilistyki. I nie mówię tu o godzinnym researchu pierwszych wyników z Google, ani dłuższej rozmowie ze sztuczną inteligencją. Mówię tu o tygodniu, dwóch lub trzech poświęconych na czytanie i oglądanie ciekawych materiałów poświęconych banknotom, dostępnych na necie (część z nich wymieniam na podstronie „Ciekawości”).
Aby świadomie podjąć decyzję co chcesz w ogóle kolekcjonować i co kupisz jako pierwsze musisz wiedzieć m.in. czym są stany zachowania banknotów, czym są ich serie i odmiany, czym jest grading, jak wycenić banknot (o tym przeczytasz w "Jak wycenić banknot?"), czym są radary, solidy i drabinki (o tym przeczytasz we wpisie "Ale numer! Radary, solidy i inne dziwactwa."), a także jak kupować i przechowywać banknoty. Pomocne może być również zaznajomienie się z pojęciami dostępnymi na stronie „Słowniczek”. A to nie wszystko. Pamiętaj, że czym więcej wiesz, tym mniejsze ryzyko, że zapłacisz frycowe.
Na całe szczęście rozpoczęcie kolekcjonowania banknotów nie wymaga dużych nakładów na „hardware”. Tak naprawdę na początku potrzebujesz album (klaser), a dodatkowo możesz również zainwestować w latarkę, rękawiczki i cennik, chociaż bez tego też się obejdzie. Ale żeby się nie powtarzać, napiszę tylko, że wszystkie wskazówki umieściłem w „Niezbędniku banknociarza”.
Rozpoczęcie kolekcjonowania banknotów bez odpowiedniego albumu jest złym pomysłem. W takim przypadku będzie istnieć duże ryzyko, że albo uszkodzisz swoje banknoty wsadzając je gdzieś w książki, albo je po prostu zgubisz.
„W dzisiejszych czasach nie sposób stworzyć wartościowej kolekcji zbierając wszystko. Nie starcza na to przede wszystkim zasobów materialnych. Nie znaczy to jednak, że na początku trzeba mieć pogląd na to, co będzie się kolekcjonowało w przyszłości. Należy jednak już na wstępie sprecyzować ogólny zakres zainteresowań.” – tak napisał Pan Marian Kowalski w swoim II wydaniu „Vademecum kolekcjonera monet i banknotów” w 1988 r. I nie sposób tego lepiej ująć.
Nie można oczekiwać, że już na samym początku zbierania będziesz dokładnie wiedział co zbierać, ponieważ nawet jeszcze nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele dróg i możliwości daje kolekcjonowanie numizmatów. Ale już na starcie powinieneś mieć ogólne postanowienia co do tego, jak chcesz budować swoją kolekcję. Nie martw się – z czasem twój pomysł na kolekcję będzie nabierał precyzyjnych kształtów i coraz lepiej będziesz wiedział czego pragniesz.
Jeżeli zdecydowałeś się zbierać polskie pieniądze papierowe, to się tego trzymaj. Będzie pokusa, żeby przy okazji kupić jakąś monetę, akcje albo banknot zagraniczny, ale każdy taki zakup pozbawi Cię środków, który mógłbyś przeznaczyć na to, co tak naprawdę zbierasz.
Możesz zacząć od jakiegoś okresu. Większość kolekcjonerów wybiera okres małego PRL-u, czyli zbiera banknoty z datami od 1974 r. Cała te seria „Wielcy Polacy” (zaprojektowana przez Pana Andrzeja Heidricha) jest wdzięczny tematem do zbierania, ponieważ walorów jest bardzo dużo i są dostępne w miarę niewielkich cenach. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś skupił się na innym okresie – dwudziestoleciu międzywojennym, okresie okupacji albo czasach powojennych. Musisz przy tym wiedzieć, że banknoty XIX wieczne są trudno dostępne i przez to drogie. Ale może to właśnie będzie Cię fascynować najbardziej?
Podejmij więc na początku decyzję, co chcesz zbierać. Ale nie bój się tej decyzji zmienić, jeżeli po jakimś czasie stwierdzisz, że jednak nie sprawia Ci to frajdy i chcesz spróbować czegoś innego.
Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, przez którą początkujący banknociarze najczęściej płacą frycowe, to byłoby właśnie to – kupowanie banknotów ładnie wyglądających na zdjęciu/skanie, a w rzeczywistości wyglądających słabo.
Zapamiętaj to – konserwatorzy potrafią zrobić ze starymi banknotami cuda. Z pogniecionego, zaplamionego, a nawet potarganego banknotu można zrobić papier wyglądający idealnie na zdjęciu lub skanie. Wystarczy trochę przemyć, podkleić tu i tam, zrobić skan i umieścić piękny opis niczym deweloper zachwalający cudowny apartament o powierzchni 15m2. Wiecie co mam na myśli.
To czego konserwator nie jest w stanie poprawić, to ślady złamań papieru, a więc fizycznych uszkodzeń struktury materiału widocznych, gdy przez banknot przechodzi światło. Również wszelkiego rodzaju zagięcia i nagniotki nie będą widoczne na skanie – zauważysz je jedynie wtedy, gdy skierujesz źródło światła z góry, ze skosu i z boku banknotu. Jeżeli banknot nie jest idealnie równy, to od razu zauważysz załamania światła. Wydaje się, że to drobnostka, ale musisz wiedzieć, że w kolekcjonowaniu banknotów chodzi właśnie o detale.
Dlatego pamiętaj – zawsze oglądaj banknot ze światłem tylnym, skośnym i bocznym. Jeżeli masz banknot w ręce, to obejrzyj go patrząc w kierunku słońca, lampy itp. Następnie odpal latarkę (np. z telefonu) i zaświeć na banknot z rogu i boku.
Jeżeli kupujesz banknot przez Internet, a sprzedający zamieścił jedynie skan banknotu, to poproś o zdjęcie zrobione z światłem od tyłu, z boku i ze skosu. Jeżeli sprzedający nie zastosuje się do Twojej prośby, to jak myślisz, dlaczego? Ano dlatego, że nie chce pokazać tych wszystkich złamań, zagięć i nagniotek, które znacznie obniżają cenę.
A jak się ma ta zasada do banknotów umieszczonych w oryginalnych slabach z gradingiem? Tu już nie trzeba być tak wymagającym, ponieważ wszelkie defekty waloru powinny być opisane na etykiecie. Ale pamiętaj, że każdy popełnia błędy – nawet profesjonalista z firmy gradującej, który przy trzydziestym banknocie ocenianym pod koniec dnia pracy może nie dostrzec czegoś, co ty zauważysz oglądając banknot „pod światło”.
I uwierz mi - wiem co piszę. Sam nieraz na początku kupowałem walory, które pięknie wyglądały na monitorze, aby potem się przekonać, że to słabe stany III, a nawet gorzej – z licznymi liniami złamań widocznymi pod światło. Kilka razy zapłaciłem frycowe – Ty nie musisz.
Ludzki mózg już tak działa, że na początku każdego pomysłu lub przygody człowiek myśli, że odkrył Amerykę i musi działać szybko albo wszystko diabli wezmą. A tak nie jest.
Kolekcjonowanie czegokolwiek to proces trwający latami. Ludzie poświęcali całe swoje życia na kolekcjonowanie – poznawali, szukali, nabywali, zmieniali, wymieniali itp. I tak powstawały najwybitniejsze kolekcje.
Dlatego jeżeli już na początku chcesz kupić wyjątkowo rzadki walor przeznaczając na to dużo pieniędzy, to to naprawdę nie jest dobry pomysł. Zacznij od czegoś prostego, żeby trochę obyć się z kolekcjonowaniem i środowiskiem numizmatycznym. W jednym z wpisów pokazałem, że już za 1.000 zł można nabyć naprawdę ciekawą kolekcję polskich pieniędzy z XX w. pokazującą całą historię tego wieku.
To czego sam się trzymam w kolekcjonowaniu walorów, to założony budżet miesięczny, którego staram się nie przekraczać. Naprawdę lepiej robić drobniejsze i przemyślane zakupy raz na miesiąc, niż wydać wszystkie swoje oszczędności na samym początku kolekcjonowania, a potem frustrować się widząc ciekawe walory, na które nas już nie stać.
Tak więc zrób sobie plan, załóż jakiś miesięczny limit i trzymaj się tego. Nie od razu Rzym zbudowano. A może po miesiącu stwierdzisz, że to jednak nie dla Ciebie? Ludzie się zmieniają, hobby się zmieniają, potrzeby się zmieniają.
Tak, wiem – każdy marzy, że jakimś trafem kupi za przysłowiową stówkę niesamowicie rzadki walor warty tysiące. Muszę Cię zmartwić - tak się nie stanie. Czym prędzej to zrozumiesz tym lepiej. A już na pewno nie w erze Internetu, gdzie każda oferta jest przeglądana przez tysiące osób.
Tak więc wyluzuj i przemyśl na spokojnie każdy zakup. Nie klikaj szybko „Kup teraz” bo znalazłeś niesamowitą ofertę – tą ofertę widziała już cała masa osób i jakoś nikt nie zdecydował się na zakup – jak myślisz, dlaczego?
Co rozumiem przez „mądre” kupowanie? Kilka prostych zasad.
Jeżeli chcesz kolekcjonować banknoty tylko dlatego, ponieważ usłyszałeś, że ceny tych papierków ostatnimi czasy mocno poleciały w górę, to przemyśl to dwa razy. A może i trzy. Z inwestycyjnego punktu widzenia kupowanie „na górce” (a więc po dłuższym wzroście cen) nigdy nie jest dobrym pomysłem. Ale nie chodzi mi o to, aby Cię zniechęcać do kupowania banknotów. Chodzi mi jedynie o to, żeby Cię uświadomić, że na „inwestowaniu w banknoty” można tak samo zyskać, jak i stracić.
Jak będą się kształtować ceny banknotów za rok, 5 albo 10 lat? Nie wiem. I nikt tego nie wie. A jeżeli ktoś twierdzi, że wie, to się myli.
Aby ostudzić trochę myśli, że już wkrótce staniesz się banknociarskim milionerem, poradzę Ci tylko abyś sprawdził, jak kształtowały się ceny znaczków pocztowych. Albo ile ludzie kiedyś przeznaczali na kolekcje kart telefonicznych. Zobacz, ile są teraz warte. Nie twierdzę, że banknoty podzielą taki los, ale zawsze to mam z tyłu głowy. Więc nie przeznaczam na banknoty wszystkich swoich oszczędności, bo pamiętam o ryzyku, że w przyszłości mogą być niewiele warte.
Musisz wiedzieć, że wiele polskich banknotów osiąga ceny idące w dziesiątki tysięcy złotych, a są i takie warte setki tysięcy. Jeżeli będziesz oglądać aukcje premium i będziesz porównywać się z innymi kolekcjonerami to prędzej czy później dojdziesz do wniosku, że kolekcjonowanie banknotów Cię frustruje, a nie cieszy. Bo inni mają więcej, lepiej, ciekawiej, drożej.
Ale czy jest to powód, żeby zrezygnować z tego hobby? Moim zdaniem nie, tylko trzeba zachować pewien dystans. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że nie trzeba mieć czegoś na własność, żeby się tym cieszyć. I ja stosuję się do tej zasady – moja kolekcja nie jest zbyt wiele warta, ale nie czuję zazdrości albo frustracji, że nie stać mnie na banknot za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Brak takich walorów w kolekcji w żaden sposób nie przeszkadza mi w pogłębianiu wiedzy o polskich banknotach i historii.
I wcale nie jest powiedziane, że Twoja kolekcja musi być droga, żeby była ciekawa. Możesz zbudować bardzo interesującą kolekcję, a nawet wyjątkową na swój sposób, tylko musisz mieć na to jakiś pomysł.
Wiem, że brzmi to banalnie, bo kto chciałby niszczyć swoją własność. Niestety początkujący banknociarze robią to nawet o tym nie wiedząc, dlatego muszę napisać kilka słów więcej.
O posiadaniu odpowiedniego albumu już pisałem. Bez niego kolekcja zawsze będzie narażona na uszkodzenie.
Kiedy jeszcze można niechcąco uszkodzić banknot? Podam Ci kilka przykładów.
Kwestii katalogowania ewidencji poświęciłem cały odrębny wpis, który możesz znaleźć tutaj – „Ogarnąć galimatias, czyli kilka słów o ewidencji kolekcji”.
Osobiście bardzo lubię pisać, ewidencjonować i spisywać wszystko, ale wiem, że nie każdy tak ma. Mimo wszystko naprawdę gorąco zachęcam Cię, abyś od razu założył sobie ewidencje walorów. I wiem, że może to zabrzmi śmiesznie, ale już swój pierwszy walor zapisz w ewidencji, nawet jeżeli będzie to tylko jeden wpis. Bardziej chodzi o wyrobienie sobie pewnego nawyku, zwyczaju.
To tyle. Mam nadzieję, że powyższe pomoże Wam uniknąć zbędnych problemów. Osobiście żałuję, że sam nie mogłem przeczytać podobnego poradnika, gdy zaczynałem kolekcjonować banknoty :)
Pozdrawiam!
Banknociarz Adam
Chcesz skorzystać z treści zamieszczonych na Banknociarz.pl? Żaden problem, ale nie bądź łobuz i nie rób tego bez mojej wiedzy.
Dużo czasu poświęciłem, aby stworzyć tą stronę i byłoby super, gdybyś udostępnił moje treści za moją wiedzą i z oznaczeniem skąd je wziąłeś. Będę niezmiernie wdzięczny.
Kolekcjonowanie polskich banknotów to świetna frajda i moja pasja. Stworzyłem tą stronę, aby zebrać w niej wszystkie najcenniejsze informacje dla każdego początkującego kolekcjonera. Jeżeli chcesz wziąć udział w tworzeniu Banknociarz.pl to serdecznie zapraszam Cię do kontaktu!
kontakt@banknociarz.pl
A website created in the WebWave website builder